środa, 23 października 2013

Część 19

Obudziłam się rano z lekkim bólem. Co mnie bolało? Wszystko. Ale na moich ustach pojawił się uśmiech po wspomnieniach z wczorajszej nocy. Teraz Nialler leży obok mnie. Jak on słodko wygląda jak śpi. Seksi. Nareszcie mam kogoś, komu na mnie zależy.  Już nie jestem tą samą sponiewieraną dziewczynką. Zajebiste uczucie. Pocałowałam delikatnie Horanka. Starałam się go nie obudzić, ale niestety. Po chwili niebieskie tęczówki wpatrywały się we mnie.
-Dzień Dobry księżniczko. - powiedział zaspanym głosem. Uśmiechnęłam się i delikatnie przeczesałam ręką jego rozczochrane włosy.
-Dzień Dobry. - odpowiedziałam również zaspanym głosem.
-Jak się spało? - zapytał niebieskooki. Jaki on słodki.
-Z Tobą? Cudownie. Dziękuję Ci za wczorajszą noc. - powiedziałam z uśmiechem i świadomością, że nadal jestem naga.
-To ja Ci dziękuję. - powiedział blondyn i złożył na moich ustach pocałunek. Nigdy nie myślałam, że mój pierwszy raz będzie taki cudowny. -Głodna? - a ten jak zawsze o jedzeniu. Ja pierdolę. Chociaż w sumie to jestem głodna.
-No, jestem. - odpowiedziałam bez zastanowienia się.
-To zaraz pójdziemy na dół do restauracji. - powiedział Horan z uśmiechem. Wow, nigdy nie sądziłam, że będę jeść śniadanie w tak ekskluzywnym i drogim hotelu. No cóż. Wstałam i wraz z moimi ubraniami i kosmetykami udałam się do łazienki. Nicole, trzeba się trochę ogarnąć. Ubrałam się, pomalowałam rzęsy , zaplotłam kłosa na moich włosach a na rękę ubrałam wczorajszy prezent on niebieskookiego. Spojrzałam w lustro. Okey, nie jest najgorzej. Wyszłam z łazienki i ujrzałam Horana. Miał na sobie jeansy, białą podkoszulkę i na niej niezapiętą koszulę w kratę. Włosy jak zawsze zadziornie postawione.  
-Idziemy? - zapytał mój chłopak. Nie kurwa czołgamy się.
-Tak, idziemy. - odpowiedziałam. Nialler złapał mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju. Szliśmy spokojnie korytarzem aż do szklanej windy, którą zjechaliśmy na parter, bo tam właśnie znajdowała się jadalnia. Przez całą drogę myślałam, co powiem Niall'owi, gdy nadejdzie godzina spotkania z moją siostrą. Może powiem mu, że idę na zakupy? Nie, bo będzie chciał iść ze mną. Nie powiem też, że idę się spotkać z przyjaciółmi, bo ich nie mam. Oczywiście nie licząc Amy. Nie powiem też, że idę odwiedzić ojca, bo my mi nie uwierzył. Wiem. Powiem mu, że idę do lekarza na kontrolę. Dobra, powinno się udać. Zabrzęczał mi telefon w kieszeni. SMS. Niall dziwnie się na mnie popatrzył, ale nic nie powiedział. Wyciągnęłam telefon i przeczytałam wiadomość od....mojej siostry.  "Spotkajmy się w kawiarni "SWEET" o 16:30. ~Alex" Spojrzałam na zegarek. 12:30. Jeszcze mam czas. "Ok" odpisałam. Razem z Horankiem usiedliśmy przy stoliku. Chłopak cały czas dziwnie mi się przyglądał. 
-Kto do Ciebie napisał? - zapytał . Ja pierdolę, wiedziałam ,że o to zapyta.
-No bo ja dzisiaj idę do lekarza na badania kontrolne i dostałam sms'a z potwierdzeniem, że dzisiaj mam się zjawić o 16:30. - no to pięknie kłamiesz Nicole.
-Aha. Pójdę z Tobą. - powiedział i się uśmiechną. No kurwa. Musi mi uprzykrzać życie?
-Nie trzeba. Wolę iść sama. Rozumiesz, bo ja muszę odwiedzić kilku lekarzy. Ogólne badania. - to pewnie dziwnie zabrzmiało. 
-Jak chcesz. - powiedział i sztucznie się uśmiechną. Jest wkurwiony. Na szczęście do naszego stolika podszedł kelner kładąc ciepłe rogaliki, świeże masło, warzywa, wędliny, sałatki i herbatę. Zaczęliśmy jeść. Jedzenie było pyszne.  Horan oczywiście zjadł 5 razy więcej niż ja.
-To o której wrócisz? - a myślałam , że ten temat mamy już za sobą.
-Nie wiem dokładnie. Myślę, że gdzieś około 18:30 - 19:00. - tak, kontrole lekarskie są bardzo długie...
-Okey, będę czekać. - powiedział to w taki sposób, że aż mi się płakać zachciało. 
-Może uda mi się wrócić wcześniej.  - odpowiedziałam z uśmiechem. 
-Oby.  To co, zbieramy się? - spojrzałam na zegarek. 14:30. Serio? Jemy śniadanie przez 2 godziny? 
-Tak, mam  jeszcze dwie godziny do wizyty u lekarza. - powiedziałam dalej trzymając się mojej wersji wydarzeń. 
-Dobra, to szybko pakujemy rzeczy i jedziemy do domu. - Nialler wziął mnie za rękę i udaliśmy się do pokoju, gdzie spakowaliśmy rzeczy. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócimy do tego hotelu. Blondyn wziął walizkę . Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku domu. Myślałam, że w samochodzie będzie panowała cisza, ale ku mojemu zdziwieniu wcale tak nie było. Cały czas rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Cieszę się, że mam takiego chłopaka. Trochę źle się czuję, że go okłamałam.Dojechaliśmy. Weszliśmy do domu, przywitaliśmy  się, a ja szybko pobiegłam na górę się przebrać. Ubrałam czarne rurki , kawowy sweterek i czarne vansy. Dalej na mojej głowie był kłos a na ręce widniała bransoletka od Horanka. Poprawiłam makijaż i akurat była godzina 16.00. Do kawiarni nie jest tak daleko, więc pół godziny na dojście powinno wystarczyć. Zeszłam na dół. Na kanapie siedziała Amy i Niall. Harrego w ogóle nie było w domu. 
-Pa. - powiedziałam i pocałowałam niebieskookiego. Następnie przytuliłam Amy i wyszłam z domu. Gdy wychodziłam usłyszałam tylko "Uważaj na siebie i wracaj szybko". Tak, te słowa wypowiedziane były z ust Niall'a. Szłam sobie chodnikiem z 20 minut aż wreszcie dotarłam do kawiarni z beznadziejną nazwą. Weszłam do środka i ujrzałam swoją siostrę z jakimś facetem. Kurwa.
-Hej Nicole. Chodź do nas. - no świetnie. Nikt mnie nie poinformował o dodatkowym gościu. Nie miałąm wyboru i podeszłam do tego cholernego stolika. 
-Cześć. - powiedziałam bez żadnych emocji.
-Nicole, to jest Olivier. Mój chłopak. - zatkało mnie. Ten Olivier? Po co ja tu przychodziłam.
-Witaj Nicole. - powiedział człowiek, któremu nie ufam najbardziej.
-Do rzeczy. Alex, to ty prosiłaś o spotkanie. Czy chcesz ode mnie coś konkretnego? - tak, jestem bezpośrednia. Moja siostra spojrzała na moją bransoletkę.
-Niall Ci to dał?  - zapytała.
-Tak. Do rzeczy. - chcę jak najszybciej wrócić do domu. Nie wiem dlaczego zgodziłam się tu przyjść.
-Ja i Olivier chcieliśmy z Tobą porozmawiać. Nie powinnaś się spotykać z Niall'em. To zły człowiek. - ja pierdolę. Ona nie jest moja matką, żeby mówić mi co mam robić.
-Odpierdol się od niego. - wyraziłam się krótko i na temat.
-Nicole posłuchaj. Wszystko co mówi Twoja siostra to prawda. Horan bił ją i gwałcił. Teraz chce się odegrać na Tobie. - powiedział Olivier i wyciągnął telefon z kieszeni. Pokazał mi zdjęcia Alex. Była pobita.To nie może być prawda.
-Nie wystarczy? - Alex wyciągnęła swój telefon i pokazała mi nieciekawy filmik z nią i Niall'em w roli głównej.
-Ja nakręciłem ten filmik telefonem Twojej siostry, żeby mieć dowody. Przejrzyj na oczy dziewczyno!! - powiedział Olivier. Łzy napłynęły mi do oczu. To nie może być prawda. 
-Siostrzyczko, on Cię okłamał. Założę się, że nie powiedział Ci też o tym, że kiedyś razem z Harrym brali narkotyki i czym się teraz zajmują. - narkotyki? To nie możliwe. 
-Nicole, dołącz do nas. - powiedział Olivier. Po moim trupie. Wyrwałam im telefony i wybiegłam z kawiarni. Jestem ciekawa co Niall mi powie na ten temat. Jak się z tego wytłumaczy. Łzy ciekły mi po policzkach. Biegłam ile sił w nogach, aż w końcu dobiegłam. Otworzyłam drzwi i zastałam Amy i Niall'a siedzących na kanapie. Oglądali jakiś film.
-Możesz mi kurwa wytłumaczyć co to jest?! - krzyknęłam i rzuciłam w niebieskookiego telefonami. 
-Nicole, skąd to masz? - zapytał wkurwiony blondyn.
-Od mojej siostry! Długo zamierzałeś mnie okłamywać?! - nie wytrzymam. Normalnie nie wytrzymam. 
-Nicole to nie tak. - pierdol, pierdol ja posłucham. 
-A jak? I jak wytłumaczysz się z narkotyków?! No proszę kochanie, powiedz mi czym się zajmujesz w pracy?! - wykrzyczałam wszystko. Ja już nie wyrabiam. Nie wiem co mam robić.
-Daj mi wytłumaczyć. - nogi całe mi się trzęsły. Masakra.
-Słucham Panie Horanie. - odpowiedziałam. Miałam nadzieję, że moja siostra i Olivier to wszystko sobie zmyślili, a te zdjęcia i filmik to zwykły fotomontaż. Nie zostało mi nic innego jak wysłuchać wersji Niall'a.
-To co powiedziała i pokazała Ci twoja siostra to prawda. - zamarłam bez ruchu. Cały świat zawalił mi się w kilku sekundach.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć kochani <33 Przepraszam, że aż taki krótki, ale pisałam go na telefonie :/ Obiecuję, że następny będzie dłuższy. Dziękuję wam za wszystkie komentarze :D KC :*
Nienawidzę szkoły, prawie na nic nie mam czasu. Gimnazjum to zło. Pierdol szkołę - zostań bloggerem :D Do następnego <33

sobota, 12 października 2013

Część 18

-Zaraz się przekonasz. - odpowiedział,  złapał mnie za rękę i oboje wyszliśmy z domu. Zatrzymaliśmy się przed samochodem Niall'a. Chłopak kulturalnie otworzył mi drzwi. Po chwili oboje siedzieliśmy w samochodzie kierując się (chyba) w kierunku miejsca niespodzianki.
- Daleko jeszcze? - wiem, że jestem strasznie niecierpliwa. Cóż, taka moja natura.
-Jeszcze jakieś pięć minut drogi. - nie wytrzymam. Normalnie nie wytrzymam. Niespodzianki są takie ekscytujące.
Po 6 minutach drogi samochód zatrzymał się. Oj Panie Horanie miało być 5 minut, ale wybaczam. Moim oczom ukazał się najbardziej ekskluzywny hotel w całym Londynie. Wow.
-Kochanie, powiedz mi, że to sen. - powiedziałam,  gdyż nadal nie mogłam w to uwierzyć.
-Księżniczko, to dopiero początek. - powiedział i podejrzanie się uśmiechną. Co on kombinuje? Blondyn wysiadł z auta więc ja zrobiłam to samo. Niebieskooki złączył nasze dłonie i powolnym krokiem weszliśmy do środka. Moja pierwsza reakcja to ja pierdolę jak tu pięknie. Wielki kryształowy żyrandol, pozłacane ściany, podłoga z dodatkiem srebra, szklane drzwi. Ten hotel jest więcej warty niż całe moje życie.
-To teraz na samą górę piękna. - powiedział zadowolony z siebie blondyn.
-Wynająłeś pokój na ostatnim piętrze?  - ten hotel jest bardzo wysoki.
- Lepiej. - powiedział i wsiedliśmy do windy. Co miał na myśli mówiąc "lepiej"?
Winda jechała ekspresowo. 2 minuty i byliśmy...na dachu. Tak, na dachu. Niall poprowadził mnie prawie na sam koniec  dachu. Nie tylko były piękne widoki,  ale stał tam również pięknie nakryty stół, dwa krzesła i wielki bukiet białych róż. Horanek odsuną jedno krzesło, żebym mogła usiąść a sam zajął miejsce naprzeciwko.
- Podoba się?  - co za pytanie. Lepiej chyba być nie mogło.
- Tu jest idealnie. I skąd wiedziałeś,  że białe róże to moje ulubione kwiaty? -  mam wspaniałego chłopaka. Cieszę się że go poznałam. Może nie były to w miłych okolicznościach, ale gdyby nie to, pewnie nigdy byśmy się nie poznali.
- Cieszę się, że Ci się podoba. Jeśli chodzi o kwiaty, to przecież wiesz, że jestem lepszy niż FBA. Jeśli będziesz chciała, to mam wynajęty pokój. Możemy zostać na noc. - nie wieżę, że będę spać w najlepszym hotelu w Londynie. Jeśli chodzi o białe róże, to pachniały cudownie. 
- Wiesz jak zadowolić dziewczynę. - Nialler jest taki romantyczny.
- Drugiego takiego nie znajdziesz. - powiedział i słodko się uśmiechną. Chciałam odpowiedzieć,  ale do naszego stoliku podszedł kelner. Położył na stole krewetki i wino, a na odchodne powiedział "smacznego". I znów Horan mnie zdziwił, bo wiedział że kocham krewetki.
- Zadziwiasz mnie Horan. - powiedziałam uśmiechając się.
-Bez zaskoczeń życie byłoby nudne kochanie. - no w sumie racja.
Oboje zjedliśmy posiłek, który był doskonały. Do tego wypiliśmy jeszcze parę kieliszków wina. Dużo się śmialiśmy.
- Londyn jest piękny nocą. - powiedziałam spoglądając w dal.
- Ale ty jesteś piękniejsza. - na te słowa zarumieniłam się. Nikt nigdy nie mówił mi komplementów. To bardzo miłe.
- Kocham Cię Niall. - powiedziałam patrząc blondynowi w oczy.
- Ja Ciebie też księżniczko. Mam jeszcze jedną niespodziankę. - powiedział po czym wstał od stołu, podszedł do mnie i wyjął pudełeczko, które następnie otworzył. W środku znajdowała się piękna bransoletka z zawieszką z napisem "I LOVE YOU FOREVER~NIALL". Bransoletka szybko znalazła się na moim nadgarstku.
- Jest piękna. Dziękuję.  - powiedziałam i pocałowałam niebieskookiego.
-Chcesz tu jeszcze zostać, czy wolisz iść już do pokoju? - zapytał z troską mój chłopak.
- Może chodźmy do środka, bo jest już ciemno i chłodno. - na moją odpowiedź weszliśmy do środka hotelu. Szliśmy tak korytarzem, aż w końcu zatrzymaliśmy się przed pokojem 769. Niall otworzył drzwi i oboje weszliśmy do środka.
-Chcesz iść się kąpać pierwsza? - zapytał Nialler.
- Możesz iść pierwszy, mi to na pewno dłużej zajmie. - odpowiedziałam a kąciki moich ust powędrowały ku górze.
- Okey. Ubrania twoje ubrania i piżama leżą na łóżku. - powiedział i wszedł do łazienki. No tak, mój chłopak jest lepszy niż FBA. O kurwa. Jutro mam się spotkać z Alex. Zapomniałam.
10 minut i niebieskooki wyszedł z łazienki. Jak on seksownie wygląda w mokrych włosach. Do tego miał na sobie tylko dresy. Mrr. Ziemia Nicole, teraz ty idziesz się wykąpać.
- Ręczniki są w łazience. - odparł Horan, na co kiwnęłam głową i weszłam do pięknej łazienki. Jedną ze ścian zdobiło wielkie lustro w kryształowej ramce. Spojrzałam w swoje odbicie i powiedziałam sama do siebie "teraz moje życie ma sens". Teraz mam problem. Wanna vs prysznic. Hmm jednak wybieram prysznic. Rozebrałam się, umyłam zęby, upięłam włosy i weszłam do kabiny prysznicowej. Umyłam ciało oliwkowym płynem i wyszłam na mięciutki dywanik. I teraz tylko jedna myśl...kurwa nie wzięłam mojej seksiastej piżamki!! Ehh, no nic. W życiu trzeba sobie zawsze radzić. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam z łazienki. To nic, że ręcznik ledwo zakrywał mi dupę.
-Niall, podasz mi piżamę, bo zapomniałam. - wtedy jego wzrok automatycznie oderwał się od telefonu, na którym coś tam sobie robił. Jego twarz...normalnie mina pedofila numer 3.
-Mogę Ci podać, ale sądzę, że w tym ręczniku wyglądasz znacznie lepiej. - nawet o tym nie myśl Horan głupku.
-Okey...wiec podaj mi moją piżamę. - powiedziałam, a niebieskooki podszedł do mnie...bez mojej piżamki. Stanął niebezpiecznie blisko. Wiem o co mu chodzi. Nie wiem, czy to nie za wcześnie... Nialler pocałował mnie namiętnie w usta i wtedy wszystkie wątpliwości odpłynęły. Ten blondynek ma na mnie zły wpływ. Co ja wyprawiam?! Po chwili jego ręce powędrowały na moje pośladki i wtedy... usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Serio? Teraz? Horan odsunął się ode mnie i otworzył drzwi.
-Dzień dobry. - powiedział jakiś nieznany mi koleś. Co on kurwa, przyjaciół szuka czy jaki chuj?!
-Kto ty? - zapytał oschle niebieskooki.
-Jest tutaj może Miranda? - ja pierdolę jaki głupi.
-Nie ma. Spierdalaj. - powiedział Niall i trzasnął drzwiami. Przykra sprawa... czujecie ten sarkazm? Nie czekając na nic wzięłam swoją piżamę składającą  się z krótkich spodenek i bluzki na ramiączkach, następnie udałam się do łazienki. Posmarowałam się moim balsamem o zapachu mango i ubrałam piżamę. Następnie wyszłam z łazienki, usiadłam na fotelu biorąc do ręki telefon i sprawdzając facebooka. 
-Nicole, mam prośbę. Jeśli Twoja siostra będzie się chciała z Tobą skontaktować to nigdy na nic się nie zgadzaj, okey? - trochę się spóźniłeś Horan. Oni coś ukrywają. Ona nie chce żeby on się dowiedział o spotkaniu, on zabrania utrzymywać mi z nią wszelkie kontakty...oni coś kręcą, tylko jeszcze nie wiem co. Pójdę jutro na to cholerne spotkanie z Alex, ale nie powiem nic Niall'owi. Tak będzie lepiej. 
-Jasne. - powiedziałam obojętnie. Horan podszedł do mnie, a jego ręka powędrowała na mój kark. Blodyn pochylił się i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Ja położyłam swoje ręce na jego ciepłych policzkach, a chłopak pognębił pocałunek. Jego ręce zjechały na moją talię. Jego język prosił o wejście do moich ust. Drażniłam się z nim chwilę zanim mu na to pozwoliłam. Niebieskooki uśmiechnął się i podniósł mnie delikatnie do góry, tym samym zmuszając mnie do tego, żebym oplotła swoje nogi wokół jego pasa. Dobrze wiedziałam do czego zmierza. Niall cały czas pognębiał pocałunek, a po chwili jego ręce znalazły się pod moją koszulką. Zaraz potem moja koszulka leżała gdzieś na ziemi. Horan nie miał na sobie koszulki, więc problem z głowy. Niall delikatnie położył mnie na łóżku, odpiął mój stanik i zaczął całować mnie od pasa w górę. Zajebiste uczucie. Niebieskooki zatrzymał się na mojej szyi pozostawiając tam malinkę. Zaraz potem dresy blondynka znalazły się na ziemi podobnie jak moje seksiaste spodenki. Nialler znów pocałował mnie w usta. 
-Jesteś pewna, że tego chcesz? - zapytał. Wcześniej miałam wątpliwości, ale teraz zniknęły. Może niektórzy pomyślą, że to za wcześnie, ale ja ko kocham i jestem pewna, że swój pierwszy raz chcę przeżyć właśnie z nim. Teraz. 
-Tak, jestem pewna. - odpowiedziałam. Chłopak uśmiechnął się i ponownie mnie pocałował. Nawet nie wiem kiedy oboje byliśmy kompletnie nadzy. Powoli zaczął we mnie wchodzić pozwalając mi się dostosować. Trwało to krótko, ale wystarczająco by mój oddech był przyśpieszony. Wyłączyłam się, kiedy on zaczął jęczeć. To było piękne. Jęczał cicho "Nicole" wprost do mojego ucha. Moje ciało znów przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz.  Czułam motyle w brzuchu. Moje usta chcąc, nie chcąc wypowiedziały jego imię. Niall. Horan uśmiechnął się dysząc. Jego ręce były ugięte po obu stronach ściskając prześcieradło. Moje paznokcie z tej całej przyjemności wbijały się w jego plecy. Niall był wszystkim czego pragnęłam. Czułam, że zaraz dojdę i uświadomiłam o tym mojego chłopaka. Zgodził się, a jego pchcnięcia były coraz bardziej niechlujne, a z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Oboje doszliśmy, a on zwolnił. Położył się obok mnie spocony i zdyszany. Ja pewnie byłam w podobnym stanie. Horanek obrócił się w moją stronę i słodko mnie pocałował. Panowała cisza. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy. Zrobiłam się senna.
-Kocham Cię Nicole. - to chyba najpiękniejsze słowa, jakie mogłam teraz usłyszeć.
-Ja Ciebie też Niall. - odpowiedziałam wtulając się w jego tors. W takiej pozycji zasnęłam.


20 KOMENTARZY = NASTĘPNA CZĘŚĆ
------------------------------------------------------------------------------------------
Hej miśki :* No to mamy część 18 :) Jak napisałam wyżej, 20 komentarzy i pojawi się następna. Dacie radę <33 Pod jednym postem było 25 więc 20 nie powinno sprawić wam problemu. Jeśli szybko dobijecie komentarze, to możliwe, że następna część pojawi się w poniedziałek (14.10.2013). Dziękuję wam za wszystkie wcześniejsze komentarze. KC :* 
No to do następnej <33

piątek, 4 października 2013

Część 17

To co tam zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Mój ojciec leżał całkiem nagi, mało tego... na nim leżała jakaś baba która również była naga. Oboje chyba byli naćpani. Nawet nie wiem czy byli przytomni, czy po prostu spali. Najgorsze było to, że Niall stał, parzył na nich i nie wiedział co ma zrobic. Jaki wstyd!!
-Niall, ja przepraszam, ze musisz na to patrzeć. Biorę co mam brać i spadamy. - powiedziałam i strzeliłam buraka.
-Nie masz za co przepraszać. To nie Twoja wina. - powiedział zmieszany. Czy ja nie mogę mieć normalnej rodziny?! Pierdolony narkoman, popieprzona i zapatrzona w siebie siostrzyczka...Dlaczego mnie to spotyka?! Właśnie, co ja chciałam wziąć....? A tak, album ze zdjęciami i bransoletkę od mamy. Pobiegłam do swojego pokoju...no to już w sumie nie jest mój pokój, ale to szczegół. Więc tak czy inaczej wzięłam to co chciałam i razem z Niall'em wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz.
-Jeszcze raz Cię przepraszam, że musiałeś na to patrzeć. - właśnie...kim była ta kobieta? No nie ważne.
-A ja jeszcze raz Ci powtarzam, że to nie Twoja wina. Jak by nie patrzeć rodziny się nie wybiera. - powiedział Horan i mnie przytulił. Jej jakie to słodkie!! Jej jestem psychiczna!! Niebieskooki otworzył mi drzwi, posłusznie usiadłam na miejsce pasażera z przodu, a blondyn zajął miejsce kierowcy.
-Jedziemy szukać Harrego? - zapytałam nieśmiało. Jakoś nie mam ochoty teraz patrzeć na ten jego ryj. Morda jak żelazko... Loczkowaty kretyn.
-Jak znajdziemy go po drodze, to go zgarniemy, jak nie to trudno. Jest  dużym chłopcem, trafi do domu. - odpowiedział chłopak, a na jego twarzy nie było żadnych emocji.
Po 15 minutach dojechaliśmy do domu. Harrego jak nie było, tak nie ma. Kurwa jak mi się chce spać. Weszłam do środka bez pukania. No co? Teraz też tu mieszkam.
-Idę spać. Jestem strasznie zmęczona. - zwróciłam się do mojego chłopaka.
-Dobranoc. - powiedział i czule mnie pocałował. Zawsze jak nasze usta się łączą, to miękną mi kolana. Horan, czy ty musisz tak na mnie działać?! Po skończonym pocałunku Nialler zmierzał w kierunku drzwi wyjściowych.
-Idziesz gdzieś? Jest późno i ciemno. - nie chcę żeby gdzieś szedł.
-Muszę załatwić jedną rzecz, za pół godziny jestem z powrotem. Jutro mam dla Ciebie niespodziankę. - jej, kocham niespodzianki ! Ciekawe co on wymyślił. Poszłam na górę, przebrałam się w moją seksiastą piżamkę i położyłam się do łóżka. Wzięłam do ręki telefon. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale wybrałam numer do mojej siostry. Głupota nie boli. Odebrała po 3 sygnałach.
-Hej Nicole. - ma taki ciepły głos jak mama...
-Cześć. Przeszkadzam? - kurwa po co ja do niej dzwonię? Przecież ona trzyma z wrogami...
-Oczywiście, że nie. Zawsze możesz na mnie liczyć. - taa.
-Bo ja..ten no....co u Ciebie? - Nicole jaka ty jesteś głupia.
-Dobrze a u Ciebie siostrzyczko? - jakaś ty miła...
-Może jeszcze nie mów do mnie siostrzyczko. U mnie spoko. - trzeba trzymać dystans.
-Nicole, możemy się spotkać. Na przykład jutro? - spotkanie powiadasz?
-Jutro nie dam rady. Pojutrze najszybciej. - odpowiedziałam pewnie.
-Dobrze, dziękuję. O której i gdzie to jeszcze ustalimy. - bynajmniej Alex, bynajmniej...
-Luz. - krótko i wyraźnie, zawsze najlepiej.
-Mam prośbę. Na razie nie mów nic Niall'owi. - obawia się czegoś, czy to jej kolejna gierka? Dobra, zabawmy się. Bez skojarzeń.
-Dobrze. Dobranoc. - robi się ciekawie.
-Dobranoc. - odpowiedziała, a ja się rozłączyłam. Nie wiem dlaczego zgodziłam się na to spotkanie. Nie wiem dlaczego do niej zadzwoniłam. To wszystko jest takie posrane. Z takimi myślami zasnęłam.
Obudziły mnie promienie słońca i to wcale nie delikatne. Nakurwiały tak, że prawie oślepłam.
-Dzień dobry księżniczko. - powitał mnie znajomy głos.
-Hej. - odpowiedziałam zaspana.
-Odsłoniłem rolety, żeby wpuścić tu trochę słońca. Piękna dziś pogoda. - zajebię go.
-Niall kochanie....jak by Ci to powiedzieć....Kurwa zasłoń te rolety, bo ja tu ślepnę!! - wcale się na niego nie wydarłam...
-Spokojnie. Lubię takie ostre laski. - głupek. Ale mój głupek.
-Rozumiem, że to komplement? - zawsze warto się upewnić.
-Oczywiście. - no ja mam nadzieję Horan. Obserwuję Cię.
-Głodna jestem. - powiedziałam, a niebieskooki zaczął się śmiać. No i z czego rżysz?!
-Chodź, Amy zrobiła śniadanie. - razem z moim chłopakiem zeszłam na dół. Przy stole siedział Styles, Amy robiła śniadanie w kuchni, a Horan poszedł do łazienki. Ehh no dobra. Usiadłam przy stole.
-Długo się Niall'em nie zabawisz. - nie pozwalaj sobie Harry. Co to w ogóle ma znaczyć?!
-Spierdalaj, nic o mnie nie wiesz. Przestań wpieprzać się w nie swoje życie. - mam nadzieję, że wyraziłam się jasno.
-Idiotka. - no spoko...
-Debil. - yeah jaka riposta Nicole...
-Szmata. - pierdol, pierdol ja posłucham.
-Kutas. - nioch nioch.
-Dziwka. - przesadziłeś loczkowaty kretynie!
-Chuj. - odpowiedziałam bez zastanowienia.
-Pizda. - ja pierdole, zabawa jak w podstawówce.
-Wiesz co Harry, będę mądrzejsza i odpuszczę. - nie będę się zniżać do jego poziomu.
-Wymiękasz. - że niby ja wymiękam? Śmieszny jest.
-Znam więcej określeń niż myślisz. Chuj, kutas, kretyn, skurwysyn, sukinsyn, pedał, dziwkarz, debil, idiota, głupek, fagas, mogę wymieniać tak cały dzień, ale na takich jak ty to szkoda czasu. - Styles nie odpowiedział, co było dla mnie satysfakcją. Uśmiechnęłam się złośliwie i wstałam od stołu. Weszłam do kuchni, w której zastałam uśmiechniętą Amy.
-Hej. - cóż za miłe powitanie.
-Hej Amy. - odpowiedziałam.
-Horanek mówił Ci o niespodziance? - zapytała dziewczyna.
-Mówił. Weź mi powiedz gdzie on mnie zabiera, bo nie wiem w co się ubrać. - dziewczęce problemy zawsze spoko.
-Po śniadaniu wybiorę Ci coś z szafy. - czyli nic się od niej nie dowiem.
Wszyscy zjedliśmy śniadanie, a ja razem z Amy poszłyśmy na górę. Dziewczyna wybrała mi ubrania, pomalowała mnie i uczesała. Oto efekt:

-Wyglądasz ślicznie, Niall padnie, jak Cię zobaczy. - miło słyszeć. 
-No dobra, to ja idę. Dzięki za wszystko. - powiedziałam i pocałowałam Amy w policzek. 
-Trzymaj się. - odpowiedziała z uśmiechem. Zeszłam na dół. Oczywiście czekał tam na mnie Horan, który na  mój widok szeroko się uśmiechną.
-Cześć ślicznotko. - powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta. Czuję się jak w raju.
-To gdzie mnie zabierasz? - zapytałam patrząc mu w oczy.
-Zaraz się przekonasz. - odpowiedział, złapał mnie za rękę i oboje wyszliśmy z domu.

---------------------------------------------------------------------------
Hej :* Na samym początku chciałam was bardzo przeprosić, że opowiadanie pojawiło się dopiero dzisiaj. Miałam problemy z laptopem, potem z internetem, miałam dużo sprawdzianów, potem przyjechał mój wujek z Anglii i do tego moja mama była chora. PRZEPRASZAM. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Następna sprawa. Bardzo dziękuję wam za wszystkie komentarze <33 Szczerze, to nie spodziewałam się, że będzie ich aż 25. Jesteście kochani <33
Kiedy pojawi się następna część, nie wiem. Będę o tym informować na TT. 
KC :*





sobota, 21 września 2013

Część 16

15 KOMENTARZY = NASTĘPNA CZĘŚĆ

Poczułam, że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Odwróciłam się. Nie, to niemożliwe.
-Nicole. Nareszcie. Tyle lat czekałam, by móc Cię zobaczyć.  - ja pierdolę. Chyba mam zwidy.
- Czego chcesz Alex? - zapytałam oschle. Dziewczyna chciała mnie przytulić, ale ją odepchnęłam. Kochana siostrzyczka...kto by kurwa pomyślał...
-Proszę Cię, nie odtrącaj mnie. Jesteś moją siostrą. Kocham Cię. - rzygam tęczą. Prawie wybuchłam śmiechem. Czy ona wie, co to znaczy kochać? Wątpię.
- Nie bądź śmieszna. Zostawiłaś mnie. - czy ona myśli, że po tym wszystkim ja na jej widok będę się uśmiechać i rzucę się jej w ramiona?
-Nie miałam wyboru. Myślałam o Tobie cały czas. - pierdol, pierdol ja posłucham.
- Co ty pierdolisz? Czy ty sama się słyszysz? - żałosna jest. Głupia pizda.
- Chciałam Cię ochronić przed Horanem i jego gangiem. - co jak co ale czy ona nigdy nie przestanie kłamać?
-Całe życie musisz kłamać? Kocham Niall'a a on kocha mnie. A ty spierdalaj. - nie będzie mnie wkurwiać. Jestem szczęśliwa. Nareszcie jestem szczęśliwa. Czy ona nie może tego uszanować? Nie pozwolę by Alex zniszczyła mi po raz kolejny życie.
-On Cię nie kocha. Ślepa jesteś? O się w ten sposób mści na mnie. - hahaha o jaka głupia.
- Jesteś żałosna. Niall Cię zostawił bo puszczałaś się z Olivierem i razem ze swoją przyjaciółeczką chciałyście zabić Harrego, więc nie pierdol głupot. -  ona myśli, że jestem głupia?
-Nicole to nie tak. Horan to sobie wszystko wymyślił. - śmieszna jest. Niby czemu miałabym jej wierzyć?
-Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej. - powiedziałam.
-Pozwól, że powiem Ci prawdę. - niech się nie wysila.
- I tak Ci nie uwierzę. - odpowiedziałam.
- Nicole proszę. - ten jej błagalny ton głosu jest śmieszny.
- Byle szybko. - odpowiedziałam z pogardą w głosie.
- Wzięłam rozwód z Fabianem, bo zdradził mnie ze swoją byłą. Wróciłam do Londynu. W pierwszy dzień poszłam na imprezę. Tam poznałam Horana. Potem zostaliśmy parą a Amber, moja przyjaciółka była z Harrym. Chciałam do Ciebie wrócić, ale Niall mi zabronił. Horan cały czas mnie zdradzał, ale za każdym razem gdy chciałam od niego odejść bił mnie i brutalnie gwałcił. W końcu to ja zdradziłam go z Olivierem, a on powiedział że zemści się na mojej siostrze, czyli na Tobie. Nie wróciłam po Ciebie bo wtedy Horan by Cię namierzył. Robiłam wszystko, żeby tylko Cię nie znalazł, ale jak widać nie udało mi się. Nicole uciekaj od niego. - na te słowa mnie zatkało. Już sama nie wiedziałam komu mam wierzyć. Z jednej strony to co powiedziała Alex mogło być prawdą, a z drugiej strony to co mówił mi Niall było bardzo przekonujące.
- Weź nie pierdol. - jakoś nie mogłam uwierzyć w jej wersję. Za bardzo ufam Horanowi.
- Nicole dołącz do nas. Olivier się zgodził. - no ją chyba realy popierdoliło.
-Tak szczególnie do Millera przed którym teraz uciekam, bo chciał mnie zgwałcić. Fajna ekipa... - czujecie ten sarkazm?
-Nicole, on nie chciał Cię zgwałcić... - ehee kontynłuj...
-Nie, on chciał tylko wsadzić swojego członka w moją pochwę bez mojej zgody.  Nie mam czasu z Tobą rozmawiać. Nara. - odpowiedziałam i chciałam odejść, ale ona złapała mnie za rękę.  Czego ona jeszcE kurwa chce?
-Poczekaj. Tu masz mój numer telefonu. Dzwoń kiedy chcesz. - powiedziała Alex i wręczyła mi kartkę.
- Wątpię,  że kiedyś skorzystam. - odpowiedziałam i odeszłam.
W końcu dotarłam do domu Horana. Zapukałam. Otworzyła mi Amy. Dziewczyna rzuciła mi się na szyję.
- Tak się martwiliśmy. Wejdź,  jesteś zmarznięta. - posłusznie weszłam do środka. Nareszcie jest mi ciepło.
-Gdzie chłopcy? - zapytałam, gdyż nigdzie ich nie widziałam.
- Poszli do sklepu, zaraz wrócą. - odpowiedziała z uśmiechem.
-Okey, to ja pójdę na górę się przebrać i wykąpać. - no tak, całe moje ubranie było brudne i we krwi.
-Okey, ja zrobię coś do jedzenia. - kiwnęłam głową i ruszyłam na górę. Wykąpałam się i przebrałam w czyste ubranie. Gotowa wyszłam z łazienki i chciałam zejść na dół, ale ktoś pociągnął mnie do salonu na górze. Ten ktoś to oczywiście Pan Horan.
-Cześć księżniczko. - powiedział i namiętnie mnie pocałował.
-Hej Nialler. - odpowiedziałam z uśmiechem.
--Wiem o co chodziło z Millerem. Obiecuję, że nikt nigdy Cię nie skrzywdzi. - powiedział a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Niall wytarł je i mocno mnie przytulił. Ufam mu i tylko mu.
-Uciekłam. Wszystko jest dobrze. - mówiłam płacząc.
- Obiecuję, że już nigdy nie znajdziesz się w takiej sytuacji. - powiedział i umocnił uścisk.
-Kocham Cię Niall i nie chcę Cię stracić. - nie wyobrażam sobie co teraz bym bez niego zrobiła.
- Też Cię kocham. Pamiętasz co Ci obiecałem? Że zostanę na zawsze, a ja  zawsze dotrzymuję obietnic. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Chodź mój żarłoku, zjemy coś. - złapałam rękę chłopaka i razem zeszliśmy na dół. Przy stole siedziała Amy i Harry.
- Najwyższy czas im powiedzieć. Ja i Nicole jesteśmy parą. - powiedział Horan. To tak zajebiście brzmi.
- A już miałem ją polubić. - powiedział Hazza i wyszedł z domu. Czemu mnie to nie dziwi? Razem z Niall'em i Amy zjadłam kolację.
- Niall, muszę coś wziąć z domu mojego ojca. - zwróciłam się do mojego chłopaka.
- Okey,  to chodź jedziemy. Może po drodze znajdziemy loczka. - odpowiedział niebieskooki. W sumie nie musimy jechać po tą rzecz dzisiaj,  ale ok. Skoro nalega... Razem z moim chłopakiem wsiedliśmy do samochodu. Po 10 minutach byliśmy pod domem mojego ojca.
--Pójdę z Tobą. - powiedział blondyn. Ja tylko kiwnęłam głową i wysiedliśmy z samochodu. Otworzyłam drzwi do mieszkania i weszłam do środka. Jak tu cholernie śmierdzi. Nigdzie nie było mojego ojca, odwróciłam się i nigdzie nie dostrzegłam też Horana. Hokus pokus, czary mary, zniknął Nialler i mój stary. Usłyszałam trzask drzwi. Szybko pobiegłam w tamtym kierunku. To co tam zobaczyłam przechodziło moje najśmielsze oczekiwania.
````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
Bohaterowie Ciąg dalszy.

Amy Collins , 18 lat
Przyjaciółka Niall'a i Harrego. Teraz również przyjaciółka Nicole.

Alex Blanck , 24 lata
Siostra Nicole, dziewczyna Oliviera, była dziewczyna Niall'a.

Amber Rutter , 24 lta
Dziewczyn Millera, przyjaciółka Alex. Była dziewczyna Harrego.

Alfie Miller, 26 lat
Zastępca i przyjaciel Oliviera. Chłopak Amber.

Olivier Deabrad , 27 lat
Chłopak Alex, przyjaciel Alfiego, pracodawca Niall'a i Harrego.

----------------------------------------------------------------------
Elo !! <33 15 KOMENTARZY = NASTĘPNA CZĘŚĆ :D Dacie radę :) Pod częścią 14 było 16, więc dacie radę :D Dziękuję wam za wszystkie komentarze <33 KC :* 




sobota, 14 września 2013

Część 15

-Wrócę.- odpowiedziałem i złożyłem na jej ustach pocałunek. -Obiecuję. - powiedziałem i wyszedłem. Czułem się okropnie zostawiając ją tu samą, ale nie mogłem postąpić inaczej.

(perspektywa Nicole)

Gdy zobaczyłam Niall'a, myślałam, że już nic lepszego mnie w życiu nie spotka. A jednak. Pocałowaliśmy się. Towarzyszyły mi przy tym różne emocje: strach, radość, podniecenie. Niestety moje szczęście nie trwało zbyt długo, bo jak się potem okazało muszę tu zostać do jutra. Bez Horana. Obiecał, że wróci i ja mu wierzę. Mam nadzieję,  że wróci jutro rano. To miejsce to piekło. O właśnie. Do pomieszczenia wszedł Miller. Kurwa jak ja go nienawidzę. Na sam jego widok rzygać mi się chce.
-Teraz masz dowód. Twój Horanek jest w naszych rękach. Zbieraj się,  musisz się wykąpać. - o kurwa. O tym nie pomyślałam. Teraz muszę uprawiać seks z tym brutalem? O nie. Na pewno nie oddam mu się dobrowolnie. To obrzydliwe. Niall ratuj.
- Nigdzie z Tobą nie idę. - oczywiście wniosłam sprzeciw.
- Nie masz wyboru. - powiedział i wziął mnie na ręce. Moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Pi chwili znajdowaliśmy się w ciepłym "bloku". Miller postawił mnie na podłogę tuż przed drewnianymi drzwiami.
- Skurwysyn. - powiedziałam cicho.
- Ubrania i bielizna leżą na półce obok prysznica. Czekam w sypialni. Drzwi naprzeciwko. - niechętnie weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam płakać. Sama myśl, że zaraz mam się pieprzyć z Alfiem mnie przerażała. Nie wyjdę z tej łazienki i chuj. Siedziałam tam już z pół godziny aż wreszcie ktoś zaczął pukać do drzwi. Ten ktoś to oczywiście Miller.
- Otwórz te drzwi. - powiedział. Zabawny jest.
-Spierdalaj. - odpowiedziałam bez zastanowienia się.
-Otwórz, bo je wyważę.  - ja pierdole. Będzie musiał mnie zgwałcić, bo ja sama mu się nie oddam.
- Powodzenia życzę. - zakpiłam z niego. Niepotrzebnie. Po chwili drzwi rzeczywiście zostały wyważone.
- Ostrzegałem. - powiedział i przerzucił mnie przez swoje ramię. Kurwa człowieku jestem w samym ręczniku. Taa dla niego to lepiej. Położył mnie na łóżku.
-Jakie masz prezerwatywy? - zapytałam. No co? Wolę wiedzieć. .alfie popatrzył na mnie jak na idiotkę.
- Truskawkowe. - odpowiedział. To git. Mam plan.
- Mam uczulenie na truskawki. - oczywiście tak na prawdę nie mam,  ale cicho. Każdy plan na obecną chwilę jest dobry.
- Kurwa, nie mogłaś wcześniej tego powiedzieć? - spierdalaj nie mogłam. Wal się frajerze. Udław się tą truskawkową gumą, wszystkim byłoby wtedy w życiu lepiej.
-Nie. - odpowiedziałam.
- Masz tu zaczekać, ja idę do sklepu. Każdy Twój ruch może źle się skończyć. - powiedział i wyszedł. Ja szybko pobiegłam do łazienki, przebrałam się w swoje stare ubrania. Mój jedyny cel to uciec. Okna. Parter. Strzał w dziesiątkę. Otworzyłam pospiesznie okno i wyskoczyłam na zewnątrz. Kurwa jak ciemno. Nie obchodziło mnie to w tej chwili. Biegłam przed siebie. Mieszkałam w Londynie od zawsze, ale z tych nerwów nie wiem gdzie jestem. Biegłam i biegłam. Moje ciało powoli odmawiało posłuszeństwa, ale nie mogłam się zatrzymać. Cholernie się bałam. Wbiegłam na jedną z głównych ulic Londynu. Tak, rozpoznałam tą ulicę. Na szczęście była oświetlona. Usiadłam na krawężniku i zaczęłam myśleć co dalej. Niall. Muszę odnaleźć Horana. Albo Amy. Nawet Harry w tej sytuacji będzie dobry. W jednym sklepie świeciło się światło. Szybko tam pobiegłam.
- Dzień Dobry. Może mi pani powiedzieć która jest godzina? - zapytałam błagalnym tonem kasjerkę. Popatrzyła na mnie jak na debila.
- 21:10.
-Dziękuję. Wie pani może gdzie mogę znaleźć Amy. Taka blondynka w niebieskich oczach. Średni wzrost. - kurwa jaka ja jestem głupia. Nie zapytałam o Niall'a bo on nie ma raczej opinii grzecznego chłopca.
- Przykro mi, nie wiem. - odpowiedziała trochę zdezorientowana kobieta. Ni tak, czego ja się spodziewałam.
-Dziękuję. - powiedziałam i wyszłam ze sklepu. Myśl Nicole. Może w domu Horana? Tylko gdzie to było? No myśl! Wiem. Szybko zaczęłam biec w tamtym kierunku. Po kilku minutach biegu zatrzymałam się, żeby odpocząć. Poczułam, że ktoś położył mi rękę na ramieniu. Odwróciłam się. Nie.  To nie możliwe.

-------------------------------------------
Cześć kochani :* Przepraszam,  że rozdział jest krótki,  ale pisałam go na telefonie i to dosyć szybko u koleżanki, bo u mnie chwilowo jest problem z internetem :( Gdy tylko pojawi się u mnie internet dodam dłuuuugi rozdział. Dzięki za wszystkie komentarze ♥

piątek, 6 września 2013

Część 14

Teraz trzeba było jak najszybciej dotrzeć na lotnisko. Przyznaje, że jechałem bardzo szybko. Niecałe 20 minut i byliśmy na lotnisku. Szybko pobiegliśmy kupić bilety. Na szczęście były. Wylot za 40 minut. Kurwa. W sumie lepsze to niż nic. Tylko teraz te cholerne kontrole. Ja pierdole. Wszystko to trwało 30 minut. Potem szybko pobiegliśmy na pokład, zajęliśmy miejsca i czekaliśmy na to, aż samolot wystartuje. Czekaliśmy tak 20 minut!! W końcu samolot oderwał koła od asfaltu i poszybował ku górze.

(perspektywa Nicole)

Otarłam łzy i usiadłam pod cholerną, brudną ścianą. Wszystko mnie bolało. Co prawda mniej niż wcześniej, ale jednak bolało. Nie wiem ile już tu siedzę. Nie mam zegarka. Modliłam się tylko, żeby jak najszybciej uciec z tego piekła. Taa jak zwykle wszystko przeciwko mnie, bo do magazynu właśnie wszedł Miller.
-Uspokoiłaś się już? Bo jak nie to mogę uderzyć Cię jeszcze raz. - co za skurwysyn. Bije dziewczyny i uważa się za nie wiadomo kogo. Gdybym miała więcej siły to dawno leżał by tu krwawiąc.
-Spierdalaj. Nie masz nawet honoru. Śmiało nawet mnie zabij. - na te słowa Alfie chyba nie wiedział jak ma się zachować. Przestraszył się? 
-Gdybym Cię zabił, to i tak nie miał bym z tego korzyści. - odpowiedział. No tak on zabił by mnie, to pewnie Niall zabił by jego. 
-A jakie masz korzyści z tego, że mnie bijesz? - zapytałam, a jego twarz zbladła. Podszedł do mnie i znów mnie pocałował. Ohyda. Natychmiast go odepchnęłam.
-Co ty odpierdalasz? Całować to ty się możesz sam po swojej dupie. - powiedziałam bez zastanowienia. Wkurwiłam go, ale byłam gotowa na cios. Zdziwiło mnie, gdy Miller po prostu zrobił krok w tył.
-Nie wiem czy wiesz, ale mamy Twojego Horanka. Masz wybór. Albo się ze mną prześpisz, albo Horan zginie. - nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Nie mogłam uwierzyć, że mają Niall'a. On razem z Harrym i Amy są nie do pokonania. I jeszcze mam stracić dziewictwo dla takiego chuja jak Alfie? To chyba jakiś żart.
-Kłamiesz. Nie macie go. - odpowiedziałam. Chociaż z drugiej strony gdyby niebieskooki był na wolności to chyba już by mnie uwolnił...Chyba już długo tu siedzę.
-Śmieszna jesteś dziewczyno. Próbowałaś żalić się w internecie? Fajna sprawa. - zaśmiał mi się prosto w twarz. Jeśli trzeba będzie ratować Niall'a to jestem w stanie to zrobić. Na razie nie mam dowodów na to, że oni go mają. Właśnie...
-Zrobię to, jeśli pokażesz mi, że rzeczywiście go macie. - mięśnie chłopaka napięły się a oczy pociemniały. Wiedziałam, że kłamał. Podszedł i uderzył mnie w twarz. Znowu.
-Wstawaj, jedziemy do Londynu. - powiedział, wziął mnie pod rękę, wepchnął do samochodu i ponownie uderzył. Podły bydlak.Złapałam się za to miejsce. On pochylił się wstrzyknął mi coś w rękę. Znowu. Zasnęłam.

(perspektywa Niall'a)

Lot ciągnął się niemiłosiernie. W końcu wylądowaliśmy. Jako pierwszy wybiegłem z samolotu, wszystkie kontrole przebiegły sprawnie i cała nasza trójka wsiadła do samochodu. Tak, mamy kolejny samochód w Londynie. Po paru minutach byliśmy już u Oliviera.
-Witam Horan. Witam Styles. Widzę, że przyprowadziliście też naszą słodką Amy. - za to co powiedział o Amy miałem ochotę dać mu w twarz, ale wtedy pogorszyłbym sytuację swoją i Nicole.
-Spierdalaj od niej. - rzucił oschle Harry. 
-Grzeczniej, bo komuś może stać się krzywda. Rozwieźcie to, pozałatwiajcie wszelkie płatności, a potem porozmawiamy o Nicole. - kurwa. Pracuję dla niego od trzech lat i za niedługo chyba go zabije. Gdyby to było takie proste, to dawno leżałby martwy.
-Daj mi się chociaż zobaczyć z Nicole. - powiedziałem, ale wiedziałem, że z nim nie pójdzie tak łatwo.
-Horan, jesteś jednym z moich najlepszych pracowników. Najpierw praca, a potem przyjemności. Teraz do samochodu i pracować. - wiedziałem. Razem z Hazzą wzięliśmy pudła i wsiedliśmy do samochodu. Amy usiadła z tyłu. Nienawidzę tej roboty. Jak by ktoś się dowiedział co robimy, to resztę swojego życia spędzilibyśmy w pierdlu. Rozwiezienie tego potrwa przynajmniej 4 godziny. Jeśli Olivier wywiąże się z umowy, to za 4 godziny zobaczę Nicole. Brakuje mi jej. Nie wiem dlaczego, ale gdy nie mam jej obok siebie czuję się dziwnie samotny. Ostatni raz miałem tak z Alex....Koniec myślenia Niall. Skup się na pracy.

3 godziny później

Nie sądziłem, że pójdzie to tak szybko. Może pospieszyła mnie myśl, że jeśli to rozwiozę, to zobaczę Nicole... Tak czy inaczej zbliżaliśmy się do biura Oliviera. Zapukaliśmy i usłyszeliśmy "WEJŚĆ", więc pośpiesznie weszliśmy do środka.
-Co wy tu robicie? Do roboty. - fuck you Olivier. Nie spodziewałeś się, że skończymy tak szybko. Teraz mi się przypomniało, jak mówiliśmy  do niego "kabanos". Chciałem mu to teraz powiedzieć, ale tylko bym go wkurwił. Wolałem nie ryzykować.
-Już wszystko rozwieźliśmy. Teraz ty wywiąż się z umowy. Nicole. - powiedziałem poważnie. Harry założył przeciwsłoneczne okulary, ręce ułożył w geście "feel like a gangsta" i zaczął mówić.
-No dalej Olivier. - powiedział, a mi automatycznie zachciało się śmiać.
-Poczekajcie chwilę. - koleś wyciągną telefon i zaczął z kimś rozmawiać. Po chwili w drzwiach pojawił się Miller.
-Chodźcie za mną. - powiedział Alfie. Ja, Harry i Amy ruszyliśmy za nim. Szliśmy tak chyba z 10 minut aż wreszcie doszliśmy do magazynu za biurem.
-To tu? - zapytałem mając nadzieję, że tak.
-Tak, ale dopiero po jutrzejszej pracy możecie ją zabrać. Jedno z was może teraz do niej wejść. - myślałem, że mu wpierdolę. Mam ją tu zostawić samą do jutra?! 
-Ja idę. - powiedziałem pewnie i wszedłem do ponurego magazynu. Nicole siedziała pod ścianą. Wyglądała strasznie. Była cała posiniaczona. Zajebię skurwysynów. Dziewczyna jeszcze mnie nie zauważyła.
-Cześć księżniczko. - powiedziałem delikatnie. Nicole automatycznie podniosła głowę, wstała i rzuciła mi się w ramiona. Zaczęła płakać. Wtedy mi również zrobiło się przykro. Nienawidzę jak ona płacze. Źle się wtedy czuję. Teraz na chwilę mam ją przy sobie. Nareszcie. Dziewczyna popatrzyła się na mnie. Ja zatopiłem się w jej pięknych oczach i oddałem się chwili, wiedząc, że zaraz muszę ją opuścić. Sam nie wiem jak to się stało, ale nasze usta się złączyły. Z chwilą nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Teraz wiem czego tak na prawdę w życiu chcę. Chcę być z Nicole. Teraz jestem tego pewny. To ona daje mi szczęście, ona mnie uspokaja, ona wypełnia pustkę w moim sercu. Nasz pocałunek trwał dosyć długo, ale w końcu oderwaliśmy się od siebie. Niestety to musiało kiedyś nastąpić.
-Myślisz, że jesteś w stanie być z kimś takim jak ja? - zapytałem patrząc jej w oczy.
-Jestem, jeśli obiecasz mi jedną rzecz. - popatrzyła na mnie z nadzieją w oczach. Jakie ona ma piękne oczy.
-Słucham księżniczko. - powiedziałem z uśmiechem.
-Bądź na zawsze. - szczerze to zdziwiły mnie jej słowa. Jest zupełnie inna niż jej siostra.
-Tylko tyle? - nie ukrywałem swojego zdziwienia.
-To aż tyle. - powiedziała. Mówiła poważnie. Ta dziewczyna mnie zadziwia. Może to właśnie dzięki temu jest wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju.
-Obiecuję. - odpowiedziałem, a ona mocno mnie przytuliła. Zawsze była samotna, i teraz nie chciała mnie stracić.
-Horan 2 minuty! - usłyszałem krzyk Millera. Serio? W takim momencie?
-Niall, o czym on mówi? Proszę nie zostawiaj mnie tutaj. - powiedziała ze łzami w oczach. Serce podeszło mi do gardła. Nie chciałem jej tu zostawiać.
-Obiecuję, że wrócę po Ciebie jutro i wszystko będzie dobrze. Dzisiaj musisz tu zostać żebyśmy wszyscy byli żywi. Ufasz mi? - wytarłem jej łzy i złapałem za rękę.
-Ufam, tylko wróć. - powiedziała. 
-Horan masz pół minuty! - krzyknął Alfie.
-Wrócę.- odpowiedziałem i złożyłem na jej ustach pocałunek. - Obiecuję. - powiedziałem i wyszedłem. Czułem się okropnie zostawiając ją tu samą, ale nie mogłem postąpić inaczej.

-----------------------------------------------------------------------------
Elo ! <33 Witam was wszystkich :D Obiecałam, więc jest :) Gimnazjum to zło!! W ogóle nie mam na nic czasu. Prawie codziennie kończę o 15.00 :( Następną część postaram się dodać jak najszybciej. :* 
Dziękuję za wszystkie komentarze !! KC <33
Swoje blogi zostawiajcie w zakładce SPAM. Na każdego na pewno zaglądnę :D
Pozdrawiam :*

niedziela, 1 września 2013

Część 13

Próbowałam walczyć, ale nie udało mi się. Zasnęłam.

(perspektywa Niall'a)
Godzinę później.
Nicole wyszła z domu już godzinę temu. Sklep nie jest daleko. Powinna już dawno tu  być. Jeśli nie pojawi się tu za 10 minut, to pójdę jej poszukać. Dlaczego pozwoliłem jej iść samej. Jest późno, ciemno i w dodatku ona jest po dobrym horrorze. To nie było mądre. Drzwi wejściowe otworzyły się. Podbiegłem do nich mając nadzieję, że to Nicole. Niestety nie. Do dom wrócili Amy i Harry.
-Nialler, co masz taką minę? Coś się stało? - zapytała mnie dziewczyna. Na początku nie wiedziałem co odpowiedzieć. Nicole to w końcu też jej przyjaciółka. To wszystko moja wina.
-Nicole. Nie ma jej. Wyszła i nie wróciła. - odpowiedziałem. Amy była przestraszona i zarazem wkurwiona. 
-Niall! Sama wyszła? Uciekła? Od kiedy jej nie ma. - niebieskooka zasypywała mnie pytaniami. Nie wiem czemu, ale martwiłem się o Nicole. W ogóle przy niej nie jestem sobą. Przy Nicole czuję się tak...inaczej. 
-Poszła do sklepu i nie wróciła. Wyszła jakąś godzinę temu. - odpowiedziałem. Nic mnie teraz nie obchodziło. Mój jedyny cel to znaleźć Nicole.
-Może to i lepiej. Przynajmniej jeden problem z głowy. - powiedział Harry. To mój najlepszy przyjaciel, ale nie podoba mi się to w jaki sposób wypowiada się o Nicole. Drażni mnie to. Nie wiem dlaczego. Sam też traktuję tak dziewczyny, ale nie potrafię obrazić Nicole tym bardziej bez powodu.
-Harry uspokój się! Co ty mówisz?! Mógłbyś ją w końcu zaakceptować. - Amy nieźle się wkurwiła. Szczerze, to cieszyłem się z tego, co mu powiedziała. 
-Nie. - odpowiedział oschle Styles. Wkurwił mnie, ale nie chciałem się z nim kłócić.
-Ogar. Musimy ją znaleźć. Niall, jej mogło się coś stać. - powiedziała blondynka.  Ma rację. Oby Nicole nic się nie stało. 
-Masz rację. Idziemy. - odpowiedziałem. Musimy ją znaleźć. Jeśli coś jej się stało, to nigdy sobie tego nie wybaczę. Jak by nie patrzeć to jestem za nią odpowiedzialny. 
-Ja pierdolę. Chcecie to sobie idźcie. Ja zostaję. - burkną loczek. Amy rzuciła mu zimne spojrzenie i razem z nią wyszedłem z domu. Teraz trzeba znaleźć Nicole.

(perspektywa Nicole)

Obudziłam się w magazynie. Serio? Znowu magazyn? Strasznie bolała mnie głowa. Niemalże natychmiast się za nią złapałam. Nie byłam do niczego przywiązana, ale to lepiej dla mnie. Cholera zostawiłam telefon w domu. No świetnie.
-No widzę, że się obudziłaś. - podszedł do mnie jakiś brunet. To ten sam, którego widziałam przed zaśnięciem. 
-Czego chcesz? - zapytałam oschle. Starałam się zachować powagę. 
-Grzeczniej. - koleś podszedł do mnie i uderzył mnie z otwartej w policzek. Co za skurwysyn. 
-Spierdalaj gnoju. - odpowiedziałam. Z tym typem nie będzie łatwo. Postaram się mieć wyjebane do półki będzie to możliwe. 
-Suka. Twój kochaś Horan nauczył Cię takiego słownictwa? Zmartwię Cię. Z takimi słowami to nie do mnie jeśli chcesz go jeszcze kiedyś zobaczyć. - co to miało znaczyć?! Ten brunet jest niestabilny psychicznie. Chuj i tyle.
-Spierdalaj. Horan powaliłby Cię jedną ręką. - odpowiedziałam. Za to ponownie dostałam w twarz. Zabolało jeszcze bardziej niż poprzednio. Ten koleś mógłby mieć choć odrobinę honoru i nie bić dziewczyn.
-Posłuchaj mnie rozwydrzona gówniaro. Jestem zastępcą samego Oliviera. Nazywam się Alfie Miller. Horan jest dobry i silny, ale na pewno nie tak jak ja. Zamknij swój pysk jeśli chcesz jeszcze kiedyś zobaczyć słońce. - mam przejebane. Zastępca Oliviera. Co prawda nie wiem kim jest Olivier, ale Niall wyraźnie powiedział, że to niebezpieczny typ. Cóż przynajmniej zastępca, a nie on sam.
-Grozisz mi skurwysynu?! - mogę pożałować tych słów. Mięśnie chłopaka napięły się. Podszedł do mnie, podniósł jedną ręką i przycisną mnie do ściany.
-Tak. To były groźby. I te groźby się spełnią jeżeli nie zmienisz swojego słownictwa do mnie. - szczerze to boję się go na maksa, ale nie mogę dać tego po sobie poznać. Boże, proszę, żeby tylko Niall mnie znalazł i uratował.
-Bijesz dziewczyny i ja mam zmienić słownictwo do Ciebie? Śmieszny jesteś Alfie. - zakpiłam z niego. To był błąd. Wkurwił się jeszcze bardziej przez co dostałam jeszcze mocniej w policzek. Chciało mi się płakać z tego bólu, ale nie mogłam uronić nawet jednej łzy, bo Miller miał by z tego satysfakcję.
-Ze mną nie wygrasz kotku. - powiedział po czym mnie pocałował. Próbował wepchać mi swój język, ale oczywiście na to nie pozwoliłam. Oczywiście nie odwzajemniłam też pocałunku. Kopnęłam go kolanem w kroczę. Brunet upadł na podłogę, a ja szybko pobiegłam do wyjścia. Tak...oczywiście zamknięte. Czego ja się spodziewałam? Że zastępca Oliviera zostawi je otwarte? To żałosne. Alfie zbliżał się do mnie. Był chyba na granicy wytrzymałości. Miałam wrażenie, że chce mnie zabić.
-Nie podchodź! - krzyknęłam, ale on i tak to zrobił. Ponownie dostałam w twarz. Kurwa. Chyba nigdy nie zaznałam takiego bólu.
-Mi się nie odmawia suko. Jeden gwałtowny ruch i spełnię swoje prośby. - powiedział po czym uderzył mnie w brzuch. Upadłam a ten jeszcze mnie skopał. Co za chuj. Zaraz chyba zejdę z tego świata. On nachylił się nade mną i dodatkowo uderzył mnie w twarz, po czym wyszedł. Złapałam się ręką za twarz. Moja ręka była cała we krwi. Leżałam tam i nie byłam w stanie się podnieść. Ból był niesamowity. Nikogo nie było więc mogłam płakać. Płakałam i modliłam się, żeby Niall mnie uratował. 

(perspektywa Niall'a)
Szukamy jej od ponad dwóch godzin. Kurwa nigdzie jej nie ma. Musiało się coś stać. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz. Olivier. Odebrałem.
-Czego chcesz? - jak ja go nienawidzę. Najchętniej bym go zabił, ale to wszystko nie jest takie proste.
-Grzeczniej Horan jeśli jeszcze kiedyś chcesz zobaczyć tą swoją laskę. - zamarłem. Ten sukinsyn porwał Nicole. Nie daruję mu tego. Jeśli jej coś zrobią to przysięgam, że ja zrobię z nimi rzeczy, o których świat jeszcze nie słyszał. Oni wszyscy myślą, że Nicki jest moją laską? Może niech tak zostanie. Może ja na prawdę tego chcę? Sam nie wiem. Chyba nie jestem w stanie być z siostrą Alex.
-Nicole? Gdzie ona jest? Wypuść ją natychmiast. Jeśli coś jej zrobisz to nie daruję Ci tego. - wkurwiłem się. Na prawdę się wkurwiłem. 
-Spokojnie. Żałuję, że nie mogłem zająć się nią osobiście, ale rozumiesz interesy. Miller świetnie się nią zajmuje. Jeśli chcesz, żeby ona przeżyła, to ty i Styles macie być u mnie jak najszybciej. Mamy dużo zleceń. Horan, dobrze wiesz, że ja się nie powtarzam. Czekam. - rozłączył się. Ten chuj tak po prostu się rozłączył. Nie daruję mu tego. Muszę szybko wracać do Londynu. Olivier nie żartuje. Nigdy.
-Niall co się dzieje? - zapytała Amy, gdy zacząłem biec w stronę domu.
-Mają Nicole. Miller się nią zajmuje. Muszę razem z Harrym szybko wracać do Londynu. Szczegóły potem. - odpowiedziałem i przyśpieszyłem. Po chwili byłem w domu.
-Stary jedziemy do Londynu. Natychmiast. - krzyknąłem. Styles szybko do mnie podbiegł.
-Co się dzieje? Olivier dzwonił? - zapytał loczek. Nie mamy czasu.
-Tak. Mają Nicole. Miller się nią zajmuje. Przeżyje tylko wtedy, gdy wykonamy zlecenia. - powiedziałem to wszystko na jednym oddechu. 
-Niby dlaczego mam ratować Nicole? - serio? No Hazza nie mamy czasu.
-Zrób to dla mnie. - odpowiedziałem. Chcę ratować Nicole. 
-Szybko jedziemy. Amy siadasz z tyłu. - powiedział Harry. No tak, przecież nie zostawimy jej tu samej. Szybko wybiegliśmy z domu i wsiedliśmy do auta. Teraz trzeba jak najszybciej dotrzeć na lotnisko.

---------------------------------------------------------------------
No dobra, udało mi się napisać opowiadanie przed rozpoczęciem roku szkolnego :)  Mam nadzieję, że wam się spodoba :D  Dziękuję wam za wszystkie komentarze :) Mam nadzieję, że z czasem będzie ich coraz więcej <33 Kolejna część pojawi się w weekend (06.09.2013-08.09.2013) Nie wiem w który dzień dokładnie, ale postaram się dodać jak najszybciej <33